Apel Jureckiego szybko rozlał się na inne środowiska dziennikarskie i spotkał się z pozytywnym odzewem. Oprotestował go jedynie Janusz Sanocki, właściciel „Nowin Nyskich”. Do przewodniczącego Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, Dominika Księskiego, napisał: "»Demonstracja« 19 grudnia w Mińsku polegała na wybijaniu szyb w rządowych budynkach i próbie opanowania siedziby rządu. (...) Wszędzie na świecie policja przywróciłaby siłą porządek. U nas niewinni ludzie palą sobie świeczki, rozkładają namiociki na Krakowskim Przedmieściu i straż miejska ich szarpie i poniewiera. Sądy na Białorusi są - wg mojej wiedzy - tak samo niezawisłe jak sądy w Polsce - w zw. z tym pewnie los Poczobuta zostanie rozstrzygnięty wg takich samych zasad jak inne sprawy w naszym kraju".
Portalowi sdp.pl Janusz Sanocki wyjaśnia to tak: „Przeciwko władzom Białorusi prowadzona jest akcja propagandowa zmierzająca do przedstawienia władz tego kraju jako nie posiadajacego legitymacji demokratycznej reżimu dyktatorskiego. Jest to - w mojej ocenie - opartej na informacjach dostępnych powszechnie, a także płynącej z moich osobistych obserwacji - nieprawda. Władze Białorusi są popierane przez zdecydowaną większość tamtejszego społeczeństwa, w tym przez większość mieszkających na Białorusi Polaków”.
„Co do "represji" i tamtejszego wymiaru sprawiedliwości – twierdzi dalej właściciel „Nowin Nyskich” - działa on mniej więcej tak samo jak polski tzw. "wymiar sprawiedliwości", a może nawet lepiej”.
Wreszcie Janusz Sanocki tłumaczy, dlaczego oprotestował pomysł „Tygodnika Podhalańskiego”: „Wobec powyższego byłem i jestem przeciwny wciąganiu dziennikarzy prasy lokalnej w akcję propagandową pod pozorem obrony dziennikarza GW, który trafił tam do aresztu. Sądzę bowiem, że białoruski sąd (niezawisły tak samo jak polski, a może i bardziej) rozstrzygnie te sprawę”.
Równocześnie Janusz Sanocki zapewnia, że współczuje Andrzejowi Poczobutowi pobytu w więzieniu, ale: „współczuję też dziennikarzowi "Gazety Polskiej", pobitemu przez straż miejską Warszawy, współczuję dziennikarzowi i działaczowi KPN Adamowi Słomce - aresztowanemu pod absurdalnymi pretekstami przez katowicki Sąd, współczuje Tadeuszowi Chołdzie z Krakowa, który na skutek zemsty sądu znalazł się w więzieniu. I wielu innym krzywdzonym przez polski wymiar sprawiedliwości”. Według niego apel Jerzego Jureckiego „nosi wszelkie znamiona manipulacji i zwalczania zła daleko, a tolerowania go we własnym gnieździe”.
Jerzy Jurecki w rozmowie z portalem sdp.pl argumentuje krótko: - Jeździmy na Białoruś kilka razy do roku. Mamy doskonałą orientację, co tam się dzieje. Pamiętamy, jak Łukaszenka zamykał gazety i represjonował dziennikarzy. Stale organizujemy seminaria dla białoruskich dziennikarzy. Jestem obserwatorem na wszystkich wyborach prezydenckich. Nie ma wątpliwości, że ostatnie wybory zostały sfałszowane. Znam członków komisji wyborczych i wiem, że ze strachu przed represjami ogłosili sfałszowane wybory, bo wolą się nie wychylać. Sprzyja temu fakt, że nie przechowuje się tam kart do głosowania i nikt ich nie sprawdzi - mówi.
Andrzej Poczobut jest korespondentem „Gazety Wyborczej” w Mińsku i działaczem Związku Polaków na Białorusi. Od 6 kwietnia br. przebywa w areszcie śledczym w Grodnie z powodu zarzutów o znieważenie prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki. Grozi mu do czterech lat więzienia.
Amnesty International uznało niedawno Andrzeja Poczobuta za więźnia sumienia.
Błażej Torański
