Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zwróciło się do „Naszego Dziennika” o zaprzestanie nacisków na prokuraturę w celu doprowadzenia do skazania dziennikarzy Michała Krzymowskiego i Marcina Dzierżanowskiego za ujawnienie informacji z postępowania przygotowawczego.

Książka Krzymowskiego i Dzierżanowskiego "Smoleńsk. Zapis śmierci” zawiera informacje z 57 tomów akt śledztwa prokuratury wojskowej w sprawie katastrofy Tupolewa w Smoleńsku. Sprawą zainteresowała się Prokuratura Okręgowa w Warszawie i wszczęła śledztwo w sprawie publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego. W artykule z 24 maja, opublikowanym przez "Nasz Dziennik" Marcin Austyn napisał, że "śledztwo ma swoją genezę w piśmie, jakie »Nasz Dziennik« skierował do warszawskiej prokuratury okręgowej".

W liście skierowanym przez Wiktora Świetlika, dyrektora CMWP SDP do red. naczelnej „Naszego Dziennika”, Ewy Nowina – Konopki i red. Marcina Austyna czytamy: „Szanowni Państwo, Proszę Państwa o zaprzestanie nacisków na prokuraturę, mających na celu doprowadzenie do skazania dziennikarzy Michała Krzymowskiego i Marcina Dzierżanowskiego, autorów książki „Smoleńsk. Zapis śmierci”, z art. 241 Kodeksu Karnego, grożącego karą 2 lat więzienia za ujawnienie informacji z postępowania przygotowawczego. Za przyznanie się do takiego pośredniego nacisku traktuję następującą informację pochodząca z „Naszego Dziennika”: „Śledztwo ma swoją genezę w piśmie, jakie "Nasz Dziennik" skierował do warszawskiej prokuratury okręgowej. Poprosiliśmy w nim o odpowiedź, czy kolportowanie książki reklamowanej przez samych autorów jako złamanie prawa może mieć negatywne skutki dla księgarzy.”

Po pierwsze, uważam że takie postępowanie z Państwa strony jest przejawem niesolidarności zawodowej, na której brak sam „Nasz Dziennik” narzekał, gdy jego reporterów zatrzymano na terenie Federacji Rosyjskiej (a CMWP SDP wówczas protestowało). To zrozumiałe, że możecie mieć Państwo inny pogląd, punkt widzenia, interpretację, czy wyznawać inny system wartości niż autorzy książki, ale próba dyskredytowania ich przez naciski na prokuraturę jest łamaniem zasad elementarnej solidarności koleżeńskiej, która jest przecież częścią etyki zawodowej.

Po drugie, sam Artykuł 241 k.k. i jego stosowanie w dzisiejszej Polsce są wysoce kontrowersyjne i postrzegane jako środek ograniczania wolności słowa”.


 

mp

 


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl