Stefan Bratkowski był dziś gościem Kamila Durczoka w programie TVN  „Fakty po Faktach”. Rozmowa dotyczyła między innymi felietonu Krzysztofa Kłopotowskiego „Głos ludu” i ataków na dziennikarzy w czasie relacji wydarzeń z 11 listopada.

Duże fragmenty rozmowy odnosiły się do SDP. Oto one*:

Kamil Durczok, TVN: Panie Prezesie, mnie też zastanawia co najmniej stanowisko środowiska, bo jeśli na oficjalnych stronach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich mogę przeczytać felieton pewnego pana, w którym są takie słowa: Płonący wóz TVN obok pomnika Romana Dmowskiego wygląda mi na ofiarę z łupu zdobytego na wrogu i złożonego na ołtarzu ojca narodu w rocznicę triumfu. Niech ten obraz zostanie z wami, koledzy z TVN, niech da wam  do myślenia i niech was pochłonie.

Stefan Bratkowski, Honorowy Prezes SDP: Pochłonie,  tak jest.

K.D.: Pochłonie. Właściwie to mamy wybór po lekturze takiego tekstu, tak? Wściekłość, oburzenie, smutek, nie wiem jakie jeszcze…

S.B.: Pan jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich?

K.D.: Nie, nie jestem.

S.B.: No właśnie, chciałem powiedzieć, ja zostałem honorowym prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w czasach, kiedy inna interpretacja tego skrótu była stowarzyszenie dziennikarzy przyzwoitych. Dzisiaj w tym stowarzyszeniu też nie brakuje ludzi przyzwoitych, ale  Zarząd Główny został opanowany, bo tak to można powiedzieć, przez grupę ludzi o opcji politycznej, którzy w rzeczywistości są politykami, a nie dziennikarzami. I ich opcja właśnie doprowadziła do tego, że tego rodzaju tekst mógł się w ogóle na stronie SDP ukazać. Oczywiście można powiedzieć, że to jest brak dyskusji, ale moim zdaniem to jest jeszcze coś innego. Moje pokolenie po prostu wymiera. Nas jest już bardzo mało. Ci młodsi koledzy, którzy reprezentują podobny typ dziennikarstwa też nie są akurat tam, co najwyżej średnie pokolenie. Nie ma tam ani TVN, ani Agory, i paru innych redakcji. Innymi słowy, to Stowarzyszenie już jest w tej chwili nikomu niepotrzebne i efektem jest sytuacja, w której ( …?) mogą zabierać ludzie którzy są politykami, a nie dziennikarzami, prawda.

K.D.: Wydaje się też, że co najmniej zastanawiające jest to, chyba, że nie ma takiej woli, że szanse na to, by do dyskusji o polskim dziennikarstwie, o tym jak dziennikarze są traktowani przy tego typu incydentach zaprzepaścić właśnie przez publikację przez tego typu felietonu. To zastanawia, dlaczego, ktoś nie próbuje (…?) środowisk…

S.B. : Bo was nie ma. Strasznie mi przykro. To was nie ma, co więcej, moim zdaniem, jednak media, które są dzisiaj w Polsce, są czwartą władzą, media elektroniczne, mają ogromny wpływ na wyobraźnie publiczną, i jeżeli nie ma dyskusji w mediach o tym, bo są tylko…

K.D. : Znaczy, panie prezesie, dyskusja w mediach jest dlatego, że my o tych zajściach mówimy sporo...

S.B. Ale o zajściach.

K.D: Kłopot polega na tym, że środowisko…

S.B.: Ale czy pan akurat...

K.D.: Zarząd Główny Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich na to, żeby wydać z siebie głos  w tej sprawie potrzebował trzech dni. Zajścia miały miejsce 11 listopada, stanowisko Zarządu Głównego pochodzi z 14 listopada. Ja rozumiem, że jest weekend i trzeba się zastanowić, przemyśleć te obrazy, ale trzy dni na to, żeby potępić akt podpalenia wozu transmisyjnego, chyba trochę mało?

S.B.: My w grupie kolegów robimy taki portal telewizyjny „Studio Opinii”.  Myśmy zareagowali natychmiast. I to jest portal który notabene robiony jest przez grupę, przez potężną grupę ludzi za darmo, dlatego, żeby móc robić uczciwe, niezależne dziennikarstwo.
 


*nawiasy wskazują na brakujące słowa
 
Zapis na podstawie programu TVN24 „Fakty po Faktach”, 22.11. 11, godz. 19.40.


mp

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl