"Gazeta Wyborcza" twierdzi, iż są dowody, że zgodnie z sugestiami mediów poznańscy prokuratorzy wojskowi złamali prawo żądając nie tylko ujawnienia bilingów dziennikarzy, ale także treści ich rozmów i SMS-ów.
Do złamania prawa miało dojść gdy prokuratura badała przeciek do mediów informacji ze śledztwa smoleńskiego. Kilka dni temu media poinformowały, że prokuratura sprawdzała połączenia Macieja Dudy z TVN 24 i Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej" oraz prokuratorów wojskowych. Samo śledztwo w sprawie przecieku zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców i małej szkodliwości społecznej czynu. Gdy jednak media doniosły, że prokuratura wojskowa w Poznaniu żądała od operatorów telekomunikacyjnych nie tylko ujawnienia bilingów dziennikarzy, ale także bez zgody sądu treści ich rozmów i SMS-ów, prokurator generalny Andrzej Seremet polecił prokuratorom apelacyjny w Warszawie sprawdzić prawdziwość medialnych doniesień.
Według Wyborczej prokuratura warszawska przesłała w czwartek prokuratorowi generalnemu wnioski z kontroli. Mają one potwierdzać dziennikarskie informacje. Według rzecznika prokuratury generalnej Mateusza Martyniuka jego szef zapozna się z dokumentami w poniedziałek. „Można się spodziewać, że przede wszystkim będzie oczekiwał podjęcia kroków przez przełożonego prokuratora, który wystawił postanowienia o wydaniu treści SMS-ów. I od naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego” – powiedział gazecie Martyniuk.
Prokuratorom grozi nie tylko odpowiedzialność karna i dyscyplinarna za bezprawne żądanie przekazania treści rozmów i SMS-ów. Według informatorów "Gazety Wyborczej" prowadzący śledztwo przeciekowe płk. Mikołaj Przybył „może mieć sprawę dyscyplinarną za świadome wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Po ujawnieniu pierwszych szczegółów śledztwa w oficjalnym komunikacie oświadczył, że zwracając się o billingi telefoniczne, nie wiedział, że chodzi o numery dziennikarzy, a z akt śledztwa wynika, że musiał wiedzieć”.
Ostatecznie prokuratura wojskowa nie weszła w posiadanie danych, których żądała, bo operatorzy ujawnili jedynie bilingi odmawiając przekazania ich treści bez decyzji sądu.
W sprawie inwigilacji dziennikarzy protestowało również SDP. Prezes Krzysztof Skowroński i wiceprezesi Agnieszka Romaszewska oraz Piotr Legutko w specjalnym oświadczeniu stanęli w obronie prawa dziennikarzy do zachowania anonimowości ich informatorów i wyrazili nadzieję, że prokuratorzy łamiący prawo ”zostaną pociągnięci do odpowiedzialności”.
AK
Źródło: Gazeta Wyborcza
wyborcza.pl/1,75248,10923033,Prokuratura_wojskowa_szesc_razy_zlamala_prawo.html
