Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Mikołaj Przybył postrzelił się podczas konferencji prasowej. Zdaniem lekarzy jego stan jest ciężki, a życie nie jest zagrożone.
Prokurator najpierw odczytał oświadczenie dotyczące dochodzenia w sprawie przecieków ze śledztwa smoleńskiego, a następnie ogłosił krótką przerwę, podczas której strzelił do siebie. Dwa tygodnie temu Rzeczpospolita poinformowała, że prokuratura sprawdzała połączenia Macieja Dudy z TVN 24 i Cezarego Gmyza z Rzeczpospolitej oraz prokuratorów wojskowych. Samo śledztwo w sprawie przecieku zostało wprawdzie umorzone z powodu niewykrycia sprawców i małej szkodliwości społecznej czynu, ale w sobotę Gazeta Wyborcza doniosła, że specjalna kontrola zlecona przez prokuratora generalnego potwierdziła złamanie prawa przez prokuratorów wojskowych, którzy mieli bezprawnie żądać od operatorów telekomunikacyjnych nie tylko bilingów, ale i treści rozmów oraz SMS-ów.
W wygłoszonym przed próbą samobójczą oświadczeniu płk. Przybył stwierdził, że w śledztwie na temat przecieków nie było żadnych nieprawidłowości, a dziennikarze piszący o sprawie zostali zmanipulowani. Celem tej manipulacji miałoby jego zdaniem być medialne wsparcie dla idei likwidacji prokuratury wojskowej prowadzącej ważne śledztwa gospodarcze dotyczące polskiej armii.
Ewa Siedlecka, która wraz z Wojciechem Czuchnowskim była autorka sobotniego tekstu „Prokuratura wojskowa sześć razy złamała prawo” stwierdziła wkrótce po zdarzeniu, że jest jej niesłychanie przykro, ale nie czuje się winna, bo rzetelnie wykonała swoje obowiązki. Natomiast Czuchnowski stwierdził, że czuje się winny, bo choć napisał prawdę to „ nie każda prawda jest warta ludzkiego życia”.
Podczas specjalnej konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet przyznał, że w śledztwie w sprawie przecieków „kilka postanowień wydano bez podstawy prawnej”. Wyjaśnił, że sięganie przez prokuratorów po bilingi dziennikarzy jest zgodne z prawem w przeciwieństwie do starań bez zgody sądu o udostępnienie treści ich rozmów. Dodał też, że „nie można mówić, by prokuratorzy wojskowi prowadzili inwigilację dziennikarzy lub choćby mieli taki zamiar”
AK
