Sięganie po nasze bilingi jest obejściem prawa – mówili dziennikarze podczas konferencji zorganizowanej przez Centrum Monitoringu Prasy SDP w Domu Dziennikarza.
Uczestniczący w panelu Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” i Maciej Duda z TVN24 są przekonani, że prokuratorzy badający ich bilingi doskonale wiedzieli, że numery badanych telefonów należą do dziennikarzy. Według nich takie operacje podważają zaufanie informatorów i grożą ich zdemaskowaniem.
Mecenas Dariusz Pluta podkreślił, że bez tajemnicy dziennikarskiej profesji nie jest możliwa ochrona źródeł informacji. Dziennikarz – zgodnie z art. 180 kpk – nie może być przesłuchany na okoliczność, która mogłaby ujawnić dane informatora. Nieprawne było żądanie od operatorów komórkowych treści dokumentów elektronicznych. Treść esemesów poddana jest tym samym rygorom, co podsłuchy. Do tego, by można było wystąpić z takim żądaniem potrzebna jest zgoda sądu.
Według Cezarego Gmyza sytuacja zmienia się od lat na gorszą. Proces sięgania po bilingi nie jest kontrolowany przez sądy. – My coraz mniej wiemy o władzy, a władza coraz więcej o nas, to nie jest normalne w demokratycznych krajach – powiedział Gmyz.
Maciej Duda dodał, że jest „wkurzony tym, co się dzieje” – Te historie z bilingami były nagłaśniane i wydawało się, że jest wola, by to zmienić.
W czasie dyskusji na Foksal uczestnicy panelu zastanawiali się również nad sposobami ochrony informatorów i przyszłością dziennikarstwa śledczego w Polsce. Dyskusję prowadził dyrektor CMWP SDP Wiktor Świetlik. Nie zjawili się zaproszeni do dyskusji przedstawiciele Prokuratury Wojskowej, Prokuratury Generalnej i Policji.
Poniżej: uczestnicy panelu



fot. Marek Palczewski
