Tysiącem złotych chciał przekupić menedżer E.Leclerca podhalańskiego korespondenta "Gazety Krakowskiej" - wynika z publikacji dziennika.
Dziennikarz Tomasz Mateusiak zajmował się sprawą wypadku dwuletniego chłopca, który w ubiegłym tygodniu wypadł z balkonu E.Leclerca w Nowym Targu. Chciał się dowiedzieć od menedżera hipermarketu, czy firma ma wszystkie wymagane prawem pozwolenia budowlane. Na spotkaniu dostał swoją gazetę, a w niej – jak odkrył w redakcji – tysiąc złotych.
Mateusiak opisał to tak: "Menedżer nalegał, bym chociaż wziął ze sobą wydanie poniedziałkowe »Gazety Krakowskiej« (które w tym momencie wyciągnął), gdzie na okładce i trzeciej stronie zaznaczył markerem fragmenty informacji o postępowaniu inspekcji nadzoru budowlanego, jakich on chciałby w przyszłości uniknąć w prasie".
Dziennikarz z pieniędzmi zgłosił się na policję, a ta wyjaśnia sprawę.
tor
Źródło:
www.gazetakrakowska.pl/artykul/536507,proba-zamkniecia-ust-dziennikarzowi-gk,2,id,t,sg.html
