Wydawca tygodnika Jacka Karnowskiego, po otrzymaniu nakazu sądu, odrywa od tytułu „W”. Sąd w ten sposób „zabezpieczył roszczenie” spółek Grzegorza Hajdarowicza, które wraz z przejęciem w 2011 r. „Rzeczpospolitej”, stały się właścicielem portalu „W Sieci Opinii”

 

1 marca spółka Fratria, wydawca redagowanego przez Jacka Karnowskiego tygodnika „W Sieci”, otrzymała decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie wskazującą, iż tygodnik może naruszać interesy wydawnictwa Presspublica (zlikwidowanego przed paroma dniami; dziś Gremi Media) będącego własnością Grzegorza Hajdarowicza, które dysponuje subdomeną internetową wsieci.rp.pl.

Decyzja sądu ma charakter natychmiastowej wykonalności, jej konsekwencją jest zakaz wydawania tygodnika pod obecną nazwą do czasu zakończenia procesu.

– Sąd nawet nie dał nam możliwości odniesienia się do tego postanowienia – komentuje Michał Karnowski, wiceprezes spółki Fratia. – Decyzja sądu jest tak naprawdę realizacją wniosku o zabezpieczenie. Sąd w żaden sposób nie rozstrzygał istoty sprawy. Ale podjął decyzję o zabezpieczenie roszczeń powoda, w tym wypadku spółki Presspublica, poprzez zakazanie używania tytułu „W Sieci”. Warto zwrócić uwagę, że tego typu zabezpieczenie jest de facto wydaniem wyroku – zauważa.

– Nasz przypadek pokazuje jak można utrącić niewygodne przedsięwzięcie, niewygodne dla władzy – podkreśla Karnowski. Najbliższy numer tygodnika ukaże się pod zmienioną nazwą „Sieci”. Karnowski zapewnia: – My tej sprawy nie zostawimy. Nie poddamy się – zapewnia.

O cofnięcie zakazu wydawania tygodnika „w Sieci” pod obecnym tytułem do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd zaapelował do Sądu Okręgowego w Warszawie Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. „Uważamy, że prewencyjne działania wymiaru sprawiedliwości wobec wydawców, w dodatku dalece nieadekwatne do wątpliwości prawnych, szkodzą debacie publicznej i wolności słowa w Polsce” - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez prezesa SDP Krzysztofa Skowrońskiego.

 

Cenzura prewencyjna

Decyzję sądu także jednoznacznie ocenia Bronisław Wildstein. Publicysta konkurencyjnego dla „W Sieci” tygodnika „Do Rzeczy” nie ma wątpliwości, że decyzja sądu to „cenzura prewencyjna”. Jego zdaniem postanowienie sądu jest absurdalne gdyż pójdzie to niedługo nie będzie można używać w tytułach żadnych słów. – Mamy do czynienia z działaniami silnych korporacji, które blokują swoich konkurentów przy pomocy sztuczek prawnych zamiast rywalizować z nimi w klasycznym sensie rynkowym – powiedział Wildstein portalowi wirtualnemedia.pl.

Naczelny TV Republika zarazem zwraca uwagę: – Grzegorz Hajdarowicz to człowiek, który dzięki pomocy polskich władz wszedł w posiadanie określonych tytułów i – jak widać – bardzo skutecznie je niszczy. Zniszczył „Przekrój”, ukradł ekipie Pawła Lisickiego tygodnik „Uważam Rze”, niszczy też dziennik „Rzeczpospolita”. Widocznie takie są zadania dane mu ze strony władz. Miejmy nadzieję, że mimo to tygodnik „W Sieci” utrzyma swoich czytelników i nie zostaną oni zmyleni zmianą tytułu – stwierdził Wildstein.

Natomiast sam Grzegorz Hajdarowicz, w oświadczeniu zamieszczonym na stronie rp.pl, pisze, że nie rozumie „dlaczego Panowie Karnowscy, zamiast zdać się na własną inteligencję, nie wymyślili dla swojej gazety jakiegokolwiek nośnego i medialnego tytułu lecz posłużyli się tytułami będącymi własnością wydawnictwa, w którym pracowali”. Pod tytułem „Uczciwi inaczej” pisze, że już 27 listopada zwrócił się do wydającej tygodnik spółki Fratia, że użycie nazwy „W Sieci” narusza jego prawa do tytułu. „Pomimo wyroku sądu, Fratria po ponad trzech miesiącach zamiast szanować prawo zamierza je ominąć, posługując się tytułem „Sieci”.

Hajdarowicz dodaje: „Kradzież praw intelektualnych nie może być bezkarna. Nie można produkować Roleksików, Coca Colki ani e–padów. Tworzenie nazw łudząco podobnych do istniejących to zwykła kradzież. Taka sama, jak kradzież zegarka lub samochodu.

Dodawanie do tego ideologii walki pod sztandarami wolności mediów jest po prostu obrzydliwe.”

 

Sprawa polityczna

Grzegorz Hajdarowicz sprawie przydaje także polityczne podtekst, gdy pointuje: „Apeluję do sponsora projektu Pana Grzegorza Biereckiego, Prezesa SKOK, senatora Prawa i Sprawiedliwości, aby przekonał swoich współpracowników do przestrzegania prawa własności i respektowania praw do znaku.

Pragnę Panom z Fratrii przypomnieć 7. przykazanie – „Nie kradnij” – kończy oświadczenie Hajdarowicz.

W środę o sprawie mówiono także w Sejmie podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. obrony demokratycznego państwa prawa w którym zasiadają posłowie PiS.

Podczas posiedzenia poseł Ruchu Palikota Artur Dębski, który jak sam podkreślił był negatywnym bohaterem publikacji „Uważam Rze”, gdy kierował nim Lisicki, zwrócił się dziennikarzy „wydaliście wyrok na łamach waszych gazet i portali internetowych”, wręcz jota w jotę powtórzył argumentacje Grzegorza Hajdarowicza. Przy czym opatrzył go jeszcze gestem środkowego palca skierowanym do dziennikarza.

Jednak parlamentarny zespół ds. obrony demokratycznego państwa prawa wydał oświadczenie dot. decyzji sądu. „Działania podejmowane przez pana Grzegorza Hajdarowicza nie ukrywającego swoich dobrych relacji z rzecznikiem rządu w świetle do dzisiaj niewyjaśnionych okoliczności przejęcia kontroli nad Presspubliką zmuszają do zadania pytania o wolność mediów w Polsce (...). Zwracamy się z apelem do sądu, by jak najszybciej zdjął zabezpieczenie w postaci zakazu używania nazwy »W Sieci«” – czytamy w oświadczeniu.

Po spotkaniu z przedstawicielami redakcji tygodnika poseł PiS Adam Kwiatkowski powiedział: – Ta sprawa odbywała się w pośpiechu. Nosi znamiona kolejnego ataku na wolne, nieprzychylne rządowi media. Naszym zdaniem ta sytuacja jest niedopuszczalna. Chcemy wyrazić solidarność z tymi, którym sąd zakazał posługiwania się tym tytułem – podkreślał cytowany przez onet.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości.

 

W Sieci Opinii, W Sieci, Sieci

Portal „W sieci opinii” powstał na początku 2011 r jako niezależna od redakcji serwisu internetowego „Rzeczpospolitej” byt. Jego zadaniem, jak zapewnia czytelników, było by z mediów „wybierać to, co najważniejsze” – „Szybciej i ciekawiej niż inni. Nie boimy się kontrowersji, patrzymy na świat z dystansem i humorem”.

Natomiast „W Sieci” braci Karnowskich zadebiutowało pod koniec roku jako 2012 r. dwutygodnik. To stanowiło pretekst dla Grzegorza Hajdarowicza by wyrzucić Pawła Lisickiego z funkcji naczelnego „Uważam Rze” i tym samym de facto zlikwidować „tygodnik dziennikarzy niepokornych”.

Zanim to się stało, plagiat braciom Karnowskim zarzucił już 27 listopada Adam Zawadzki, były redaktor wsieci.rp.pl. Na salonie24.pl napisał, że Jacek Karnowski skopiował założenia portalu „W Sieci Opinii” „by osiągnąć zachwyt i pieniądze „prawicowego czytelnika” – Pomysł prosty, ale czy uczciwy? Jeśli portal „W Sieci Opinii” można nazwać oryginalną czekoladą, to dwutygodnik „wSieci” osobistych opinii wyrobem czekoladopodobnym.” Ten plagiat ma słodko–gorzki smak – pointował.

Opinii byłego podwładnego zdecydowanie nie podziela jednak Krzysztof Feusette. – Te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego – zapewnia. Feusette, dziś publicysta tygodnika redagowanego przez braci Karnowskich, przyznaje, że serwis wymyślili wspólnie z Pawłem Lisickim. I zauważa: – Byłem twórcą i redaktorem naczelnym „W sieci opinii” i jak mało kto mogę ocenić konkurencyjność tytułu tygodnika „W Sieci” z nazwą serwisu internetowego. Te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego – mówił jednoznacznie w radiownet.pl

W kontekście dzisiejszego podkreślania przez Grzegorza Hajdarowicza znaczenia portalu „W Sieci Opinii”, znamienny wydaje się e–mail, który do prezesa Gremi napisał Paweł Lisicki jeszcze jako naczelny „Uważam Rze”. W opublikowanej na początku bieżącego roku książce „Po prostu Uważam Rze”, mówi o pięcio–punktowej strategii jaką zaproponował Grzegorzowi Hajdarowiczowi bezpośrednio po pojawianiu się konkurencyjnego dlań tytułu. „W punkcie czwartym napisałem, że dobrze byłoby przywrócić portal, który zakładałem jeszcze w 2011 roku, czyli W sieci opinii. Ten portal powinien był stać się integralną częścią „Urze”. W formie portalu otwartego jako odpowiedź na to, że pismo „W sieci” było wspierane przez wPolityce.pl” – przyznaje dzisiejszy naczelny „Do Rzeczy” Piotrowi Gursztynowi w wywiadzie rzece.

 

Niechciane dziecko

Grzegorz Hajdarowicz, który teraz tak chętnie powołuje się na portal „W Sieci Opinii” w sporze z tygodnikiem konkurencyjnym dla jego „Uważam Rze”, jeszcze niedawno traktował ów portal opinii po macoszemu. Pomimo tego, że treści przygotowywane przez redakcje „W Sieci Opinii” stale były jednymi z najbardziej popularnych na stronie rp.pl. Niemniej serwis znalazł się „Opiniami gospodarczymi” a nowo utworzoną pozycją „Bartosz Węglarczyk poleca”. Stopniowo osłabiano także zespół redakcyjny. Nigdy nie zainwestowano w żadną jego promocję, nawet w autoreklamę, której koszty są bliskie zeru. Domena wsieci.rp.pl nigdy nie weszła do powszechnej świadomości.

– Warto podkreślić, że pan Hajdarowicz zaraz po przyjściu do Presspubliki, dzięki bardzo przychylnym bioprądom w kręgach rządowych, razem ze swoją ekipą postanowił by serwis „W Sieci Opinii” zacząć „dożynać”. Z sześciu zajawek na stronie głównej zabrano nam aż... pięć. Czuliśmy, że serwis jest odbierany nam, a przecież w sensie finansowym Grzegorz Hajdarowicz odbierał to sobie – mówiłw „Poranku Wnet” Feusette. Zwolniony na początku sierpnia 2012 r. został następnie laureatem Nagrody im. Macieja Rybińskiego.

Efekt działań Hajdarowicza? – W momencie gdy Hajdarowicz przyszedł mieliśmy 400 tys. unikalnych użytkowników i serwis się rozwijał. Po tych pierwszych manewrach liczba użytkowników gwałtownie spadła najpierw do 300 tys, kończąc na 150 tys. A potem powolne odbijanie się od dna. A warto przypomnieć, że to dno było, gdy nie było już mnie, bo zostałem zwolniony przez Andrzeja Talagę jednym szybkim mailem. I zostały dwie osoby – podkreśla Krzysztof Feusette.

Tymi dwoma pozostałymi na pokładzie pełnym wakatów byli Magdalena Kaźmierczak i piszący te słowa Antoni Trzmiel. Staraliśmy się utrzymywali dotychczasową linie redakcyjną, eksponując także wyraźnie związek z „Uważam Rze” Pawła Lisickiego. W tydzień po rozprawie z tym ostatnim zwolniono niżej podpisanego, a w geście protestu odeszła wraz z nim Magdalena Kaźmierczak, co odbiło się także echem nie tylko śród mediów branżowych.

Dlaczego „W Sieci Opinii”, który miał jednak pewne znaczenie został de facto w grudniu zlikwidowany? Feusette, powołując się na przecieki kierownictwa nie ma wątpliwości – Chodziło o to, że serwis był zbyt rozhulany politycznie”.

 

Rozstrzygną czytelnicy a nie sąd

Jak wynika z najnowszych danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy sprzedaż „Uważam Rze” spadła o połowę. „W Sieci” zaś awansowało na czwarte miejsce (śr. sprzedaż ogółem 119 254 egz.). Tygodnik Hajdarowicza odnotowuje raptem 63 590 egz. podczas gdy rok temu, gdy redagował go zespół Pawła Lisickiego, było to 129 246 egz.

Nawet Tomasz Machała, naczelny natemat.pl – także przy tej okazji nieukrywający niechęci wobec konserwatywnych światopoglądowo mediów – przyznaje wirtualnemedia.pl: – Nie wiem, po co Grzegorzowi Hajdarowiczowi to było. Dał Karnowskim darmową reklamę, jego „Uważam Rze” to nie pomoże, a tylko zaszkodzi, wyprawa do sądu wygląda na działanie w emocjach. Słabo się broni na chłodno. Jeżeli chciał się odpłacić braciom za nielojalność, to mu nie wyszło – ocenia naczelny portalu Tomasza Lisa.

Po czym dodaje: – A czy prawnie miał, czy nie miał racji? W takich sporach to zazwyczaj drugorzędne. Liczy się to, kto wygra w opinii obserwatorów, czytelników – podkreśla Machała.

 

Antoni Trzmiel

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl