Justyna Dąbrowska zdobyła Nagrodę im. Barbary Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy w roku 2011. Wywiad z Jerzym Jedlickim p.t. „Spis rzeczy z nienapisanej ksiązki” był opublikowany w „Tygodniku Powszechnym”.
W finałowej piątce znaleźli się, oprócz Justyny Dąbrowskiej: Katarzyna Bielas, Janusz Ćwieluch, Angelika Kuźniak i Liliana Śnieg-Czaplewska.
Ogłaszając werdykt jury Jerzy Baczyński stwierdził, że jest to nagroda za sposób w jaki laureatka rozmawiała z prof. Jerzym Jedlickim o honorze, przyjaźni, poprawności, powściągliwości i szacunku.
Justyna Dąbrowska odbierając nagrodę powiedziała: „trudno mi w to uwierzyć, lepsza jestem w słuchaniu niż w mówieniu. Większy udział w tym wywiadzie miał prof. Jedlicki, który mi zaufał i zdecydował się to wszystko powiedzieć, a ja tylko słuchałam".
Piotr Mucharski, szef „Tygodnika Powszechnego", w którym wywiad ukazał się 23 marca 2011 roku podkreślił, że ranga tej nagrody jest tym większa, że był to debiut laureatki jako wywiadowczyni. - To są rozmowy ze starymi ludźmi pełnymi wigoru, w pytaniach czuć bliskość i brak dystansu do rozmówcy, a oni jej się odpłacają. Ona potrafi wyciągnąć z nich prawdy życiowe i mądrości - zauważył Mucharski.
Justyna Dabrowska jest psychologiem, redaktor naczelną miesiecznika „Dziecko". Jej hobby to: Afryka, historia Żydów polskich, polski film dokumentaln, poezja, psychoterapia egzystencjalna. Zajmuje się psychologią dzieci i dorosłych. Na jesieni b.r przewiduje publikację książki z rozmowami o przemijaniu.
Dzisiejsza laureatka jest ósmą z kolei. Przed nią nagrody zdobyli: Teresa Torańska (za rok 2004), Anna Żebrowska, Katarzyna Bielas, Włodzimierz Kalicki, Dariusz Zaborek, Angelika Kuźniak i Tomasz Kwaśniewski.
mp
Krótka rozmowa z Justyną Dabrowską o wywiadzie
Co musi zdarzyć się między dziennikarzem a rozmówcą, żeby rozmowa się powiodła?
Myślę, że osoba pytająca, rozmawiająca, musi być autentycznie zaciekawiona swoim rozmówcą. Jeżeli jest zaciekawiona , co ten człowiek ma naprawdę do powiedzenia i jeśli przychodzi z otwartą głową, a nie z jakąś tezą na temat tego drugiego człowieka, to myślę , że jest to dobry start.
A jak Pani przygotowuje pierwsze pytanie?
W tych rozmowach, które teraz przygotowuję, zazwyczaj pierwsze pytanie brzmi: „czy możemy porozmawiać trochę bardziej osobiście?”
I to otwiera?
Czasem tak, czasem nie. Ale stawiam sprawę otwarcie, jasno i szczerze, że chcę rozmawiać trochę bardziej osobiście, może nie o poglądach, tylko bardziej o doświadczeniach, o przeżyciach.
Ostatnio w środowisku dziennikarskim toczyła się poważna dyskusja na temat autoryzacji. Chcę spytać w tym kontekście: jaka jest relacja pomiędzy tym, co Pani nagrywa, zapisuje w trakcie rozmowy, a tym, co potem zostaje opublikowane?
Dość wierna. To, co jest opublikowane jest dość wiernym zapisem naszej rozmowy, chociaż ta rozmowa jest często potem uzupełniana o jakieś dodatkowe wątki. Bardzo rzadko zdarza się, żeby mój rozmówca, moja rozmówczyni , coś wykreślali z tej naszej rozmowy. Czasami ja coś wycinam, bo wydaje mi się, że nadmierna ilość szczegółów może zaciemnić jakiś główny przekaz, ale zazwyczaj jest to w miarę wierny zapis tego, co się wydarzyło.
Czy zdarzyło się kiedykolwiek, że musiała Pani „porzucić” rozmowę, bo rozmówca wprowadził tak daleko idące zmiany, że nie była to ta rozmowa?
Nie zdarzyło się nam nic takiego. Mówię nam, bo te rozmowy są tworzone wspólnie. Nie miałam takiego doświadczenia, na razie.
Rozmawiał: Marek Palczewski
