Czy tradycyjne media skazane są na upadek i jak przetrwać na rynku medialnym, a także czy zawód dziennikarza w Polsce ulega degradacji? Na te i podobne pytania odpowiadali w czasie konferencji zorganizowanej przez CMWP SDP i Fundację Nowe Media dziennikarze i medioznawcy.
W dyskusji panelowej poświęconej cywilizacyjnym, ekonomicznym i prawnym przyczynom kryzysu mediów udział wzięli: Robert Bogdański - prezes Fundacji Nowe Media i były prezes PAP, który zajmował się też moderacją pierwszej części spotkania, Bogusław Chrabota - szef publicystyki telewizji Polsat, Paweł Lisicki – redaktor naczelny „Uważam Rze” oraz prof. Maciej Mrozowski - medioznawca z Katedry Dziennikarstwa Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, która objęła patronat nad konferencją.
Robert Bogdański mówił o wpływie Internetu na współczesne media, a stosunek dziennikarzy wobec digitalizacji określił jako „próby oswojenia tygrysa”. Według niego kryzys, związany z który można modelem finansowania, rozpoczął się w roku 2000 i w głównym stopniu spowodowany był rosnącą dominacją Internetu. Bogdański analizował sytuację prasy, a szczególnie spadek jej sprzedaży, najbardziej widoczny wśród gazet regionalnych. Według przedstawionych przez niego danych, o ile sprzedaż gazet ogólnopolskich utrzymuje się na podobnym poziomie co 10 lat temu, to prasa lokalna odnotowała już wyraźny spadek, zaś wzrost przychodów z wydań elektronicznych w przypadku tradycyjnych mediów drukowanych nie rekompensuje spadku sprzedaży. Niewielki wzrost sprzedaży prasy opiniotwórczej w ostatnim okresie wynika z powstania „Uważam Rze”, które zapełniło pewną lukę. Wzrosła również sprzedaż „Gościa Niedzielnego”. Mimo to w ciągu 10 lat spadły w sumie nakłady tygodników.
Bogusław Chrabota z Polsatu wskazał na istnienie medialnego ładu, modelu opartego na współdziałaniu dwóch grup - dostarczycieli oraz dystrybutorów treści. Kiedyś te dwa światy, choć ściśle ze sobą współpracujące i uzupełniające się, były od siebie oddzielone. Teraz za pośrednictwem Internetu granice między nimi zaczęły się rozmywać, a dystrybucja zdominowała dostarczanie treści. Stąd też bierze się przyczyna kryzysu prasy „papierowej”, która nie wytrzymuje konkurencji w postaci silnych dystrybutorów treści, jakimi są telewizja oraz Internet. Chrabota doszedł do konkluzji, że za kilkadziesiąt lat „prasa drukowana w tradycyjnej formie, którą znamy od czasów Gutenberga, na pewno zniknie”. Jak można temu zapobiec? Tworząc nowe mechanizmy dystrybucji w Internecie, „które ocalą pewne wartości” oraz opracowując skuteczny i nowoczesny model finansowania mediów.
Paweł Lisicki z „Uważam Rze” podjął polemikę ze swoim przedmówcą – biorąc za przykład własny tygodnik oraz wprowadzony w 2001 roku na polski rynek periodyk „Newsweek”, udowadniał, że mimo kryzysu pojawiają się nowe periodyki i do tego całkiem nieźle sobie radzą. Być może kryzys wynika po prostu ze zbyt dużej ilości podmiotów na rynku prasy? W Niemczech, gdzie dominuje jeden, najbardziej wpływowy tygodnik „Der Spiegel”, prasa nie przeżywa takiego kryzysu. Zdaniem Lisickiego spadek sprzedaży dotyczy głównie gazet codziennych, których żywotność trwa najwyżej kilka godzin, a informacje w nich dostarczane można poznać wcześniej - poprzez radio, telewizję czy Internet. Opiniotwórcze tygodniki natomiast postrzegane są jako dobro trwalsze. Tam komentatorzy i publicyści mają już doświadczenie, wypracowany autorytet, uznanie wśród czytelników. Dzięki temu, w zalewie setek tysięcy beznamiętnych, a czasem tez nierzetelnych informacji, tygodniki, zrzeszające pod swoim szyldem tego typu osobowości, mogą funkcjonować nawet lepiej niż przed erą Internetu.
Prof. Maciej Mrozowski, wykładowca SWPS stwierdził, że to, co jego poprzednich rozmówców łączy, jego od nich dzieli – zajmuje się mediami jakby od zewnątrz, analizuje ich mechanizmy, przez co ma na poruszane zagadnienia inne spojrzenie niż dziennikarze. Zauważył, że jeden z największych na świecie medialnych potentatów, Rupert Murdoch, poprzez wprowadzenie drukarni elektrycznej spowodował całkowity zanik zawodu zecera. Być może w przyszłości zniknie dziennikarstwo? W chwili obecnej, w dobie Internetu każdy może być dziennikarzem, każdy młody człowiek ma dostęp do wszelkich potrzebnych informacji, a warsztat można zdobyć jeszcze przed pójściem na studia. Według Mrozowskiego są to zmiany cywilizacyjne, których nie można zatrzymać – można najwyżej próbować je opóźnić. Mimo to media, jako podmiot porządkujący świat i dziennikarz, jako wzór pewnej roli społecznej, wzorzec zachowań i poglądów, są społeczeństwu potrzebne. Dlatego ratunek dla mediów, a w szczególności prasy, można znaleźć tylko w powrocie do elitarności i twórczego podejścia do zawodu dziennikarza, ponieważ „o ile podróbki internetowe, podobnie jak podróbki zegarków, mogą być nawet lepsze od oryginałów, o tyle prawdziwego dzieła sztuki nie da się podrobić”.
W drugim panelu „Czy zawód dziennikarza w Polsce jest skazany na degradację – dziennikarz czy pracownik mediów?”, prowadzonym przez wiceprezes SDP Agnieszkę Romaszewską-Guzy udział wzięli: Barbara Markowska-Wójcik, przewodnicząca ZZPT TVPSA „Wizja”, Maciej Gdula, „Krytyka Polityczna”, Michał Karnowski, „Uważam Rze”, wPolityce.pl, Wojciech Maziarski, b. red. nacz. „Newsweeka”, publicysta.
Rozpoczynając ten panel, Agnieszka Romaszewska-Guzy stwierdziła, że sytuacja dziennikarzy jest bardzo trudna, szczególnie w mediach lokalnych. Tylko niewiele ponad 50 proc. jest zatrudnionych w mediach na pełnym etacie, 1/3 na umowach o dzieło, a 12 proc. na samozatrudnieniu. Nie ma stabilności w tym zawodzie, nie ma gwarancji przyszłości. W mediach publicznych mamy do czynienia z fetyszem etatów; ludzi zwalnia się, by zaspokoić wskaźniki, mimo, iż zwalniane osoby są potrzebne i zatrudnia się je na innych warunkach. W mediach prywatnych następuje systematyczne obniżenie poziomu. Ma na to wpływ sytuacja na rynku mediów. Ponadto Agnieszka Romaszewska-Guzy zwróciła uwagę na podziały koteryjno-plemienne i walki między dziennikarzami, przestrzegając przed konsekwencjami takiego stanu.
Wojciech Maziarski zauważył obniżanie się poziomu dziennikarstwa w Polsce i słabą pozycję dziennikarzy, szczególnie wobec pracodawców. Stwierdził, że jest pesymistą i nie spodziewa się poprawy. Nie istnieje socjalne zabezpieczenie dziennikarzy, spada zapotrzebowanie na ich pracę, bo jest coraz mniej miejsc na rynku pracy – dodał.
Barbara Markowska-Wójcik nie zgodziła się, że zawód dziennikarski upada, ale zwróciła uwagę, że nie dba się o gwarancje socjalne dla dziennikarzy. Zwalnia się dobrych pracowników, używając pretekstów, dziś dziennikarzy się nie szanuje – podkreśliła. Wyrzuca się ich na umowy śmieciowe, bądź proponuje połówki etatów. Jej zdaniem trzeba bronić tego zawodu i wprowadzić licencje, ograniczające dostęp do jego wykonywania.
Michał Karnowski przedstawił się jako fan mediów publicznych. Jego zdaniem powinny być one odpartyjnione. Nie powinniśmy godzić się na to, żeby w mediach publicznych dziennikarze zarabiali po 10 tys. zł i więcej. Dziennikarz nie musi mieć willi i zarabiać kilka razy więcej od nauczyciela. Jednak dostęp do zawodu powinien być otwarty. Michał Karnowski mówił o tym, że dziś wraz z rozwojem technologicznym pojawiły się nowe możliwości pracy dziennikarskiej. Dobrzy przetrwają na rynku, stracą swoją pozycję redaktorzy średniego szczebla. Problem dziś mają tzw. dziennikarze – kredyciarze, którzy muszą spłacać kredyty zaciągnięte w okresie boomu zarobkowego, jaki istniał w mediach jeszcze kilka lat temu. Dziennikarz to nie jest zawód celebrycki, dziennikarz musi być z ludźmi – podkreślił na koniec.
Maciej Gdula zgodził się z przedmówcami, że zmienia się technologia medialna, jednocześnie obserwuje się spadek jakości wyrobów dziennikarskich, brak zabezpieczeń socjalnych dla dziennikarzy oraz coraz mniejszą niezależność. Za pozytywne zjawisko uznał powstanie związku zawodowego „Solidarność’ w „Gazecie Wyborczej”.
Podsumowując panel Agnieszka Romaszewska-Guzy zaakcentowała, że wolny rynek nie załatwi za nas wszystkiego. Potrzebne są prawne regulacje zawodu, potrzebna jest troska o media lokalne i dbałość o standardy w mediach publicznych.
Konferencja „SOS Polskie Media” odbyła się 26 kwietnia, w godzinach 10:30 - 15:00 w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5. Otwarcia konferencji dokonał prezes SDP Krzysztof Skowroński, a całość prowadził dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik.
inf. własna
AH
mp
Zobacz też zapis konferencji na:
www.polityczni.pl/sos_polskie_media,audio,51,6850.html
