Senackie komisje wycofują się ze zmian w prawie prasowym, które mogłyby skutkować paraliżem mediów.
Wczoraj trzy połączone senackie komisje zdecydowały o wycofaniu się z kontrowersyjnych zmian w prawie prasowym. W poniedziałek dzienniki na pierwszych stronach zamieściły list protestacyjny prawie 60 redaktorów naczelnych wzywających Senat do zmian w przygotowywanej nowelizacji Prawa prasowego.
Chodził o likwidację trybu odpowiedzi i pozostawienie prawa do sprostowań. Prace Senatu były spowodowane orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że zapisy dotyczące sprostowań i odpowiedzi są nieprecyzyjne i nakazał zmianę prawa. Senatorzy przygotowali projekt, który likwidował sprostowania, ale rozbudowywał prawo do odpowiedzi. Na mocy takiej nowelizacji właściwie każdy mógłby na koszt wydawcy żądać opublikowania swojej odpowiedzi na tekst i to w objętości sięgającej dwukrotności oryginalnego artykułu. W odpowiedzi można by nie tylko prostować fakty, ale również polemizować z opiniami. Zdaniem redaktorów naczelnych i Izby Wydawców Prasy zamieniłoby to prasę w pijarowskie biuletyny.
Wczoraj senatorowie postanowili wrócić do koncepcji sprostowań dotyczących faktów i odeszli całkowicie od spornej idei odpowiedzi. 15 maja ma się jeszcze odbyć w Senacie konferencja o charakterze publicznych konsultacji, a ostateczny projekt nowelizacji ma trafić do Sejmu do końca maja.
AK
