Nie odnaleziono pod Poznaniem szczątków Jarosława Ziętary, dziennikarza śledczego „Gazety Poznańskiej”, który zaginął 20 lat temu.
Mimo wykorzystania nowoczesnego georadaru, pomocy Żandarmerii Wojskowej i specjalisty od poszukiwania zwłok krakowscy prokuratorzy nie natknęli się na ślad zwłok Jarosława Ziętary.
„W toku śledztwa uzyskaliśmy informacje o ewentualnym miejscu ukrycia zwłok Jarosława Ziętary pod Poznaniem. W związku z tym prowadzimy obecnie czynności mające na celu zweryfikowanie tych informacji” - powiedział wczoraj Polskiej Agencji Prasowej rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie prok. Piotr Kosmaty. Dodał, że „działania w terenie nadal trwają, prokuratura nie udziela bliższych informacji”. Nie oznacza to jednak, że „ustalono sprawców zabójstwa”.
Dzisiaj Piotr Kosmaty powiedział „Gazecie Wyborczej” : „Informacja o miejscu ukrycia zwłok była dość precyzyjna i wiarygodna”. Dlaczego więc poszukiwania zakończyły się fiaskiem? „ - Pamiętajmy, że minęło 20 lat. Teren się zmienił”.
Co zatem teraz będą robić śledczy? – pyta „GW” i odpowiada: „Pół roku temu ogłosili, że mają dowody wskazujące na zabójstwo Ziętary. Zapowiedzieli wtedy badanie niezidentyfikowanych kilkanaście lat temu zwłok. Kosmaty mówi, że wytypował już kilkanaście takich przypadków. Chodzi o zmarłych, których pochowano, nie ustalając tożsamości, w okresie od września 1992 r. do grudnia 1993 r. na terenie Wielkopolski i sąsiednich województw”. Prokuratorzy analizują ich akta.
Śledztwo miało się zakończyć w czerwcu. Najpewniej zostanie przedłużone.
Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym „Gazety Poznańskiej". W roku 1992 zaginął w drodze do pracy. Śledztwo było dwukrotnie umarzane. Przestępstwo uprowadzenia przedawnia się po 15 latach, zabójstwa po 30. Na razie śledztwo jest przedłużone do 30 czerwca 2012. W roku 1998 prokuratorzy w Poznaniu uznali, że dziennikarz został uprowadzony, ale sprawców nie wykryto, a śledztwo umorzono. W 2011 apel redaktorów naczelnych największych polskich gazet spowodował, że Prokuratura Generalna przeanalizowała sprawę i śledztwo wznowiono. Najpierw w Poznaniu, a później przekazano do prokuratury apelacyjnej w Krakowie.
tor
Źródło:
