Dziś nie wykrylibyśmy afery łowców skór – powiedział Tomasz Patora w czasie konferencji na temat dziennikarstwa śledczego, która odbyła się w warszawskiej siedzibie SWPS. Redakcje oszczędzają, a czytelnicy nie wykazują już takiego zainteresowania aferami jak dawniej – mówili uczestnicy panelu.
Na temat prawnych, finansowych, politycznych i kulturowych przyczyn kryzysu dziennikarstwa śledczego w Polsce rozmawiali dziennikarze i medioznawcy, zaproszeni przez Katedrę Dziennikarstwa SWPS oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.
W dyskusji panelowej pod hasłem „Kto się boi dziennikarstwa śledczego, czyli o zastoju i przyszłości dziennikarstwa śledczego w Polsce” wzięli udział: red. Cezary Gmyz („Rzeczpospolita”), red. Jerzy Jachowicz („Uważam Rze”), prof. dr hab. Maciej Mrozowski (SWPS), red. Tomasz Patora (TVN Uwaga), prof. dr hab. Jacek Sobczak (SWPS) oraz red. Andrzej Stankiewicz (publicysta, b. dziennikarz śledczy). Dyskusję prowadzili dr Marek Palczewski (SWPS) i Wiktor Świetlik (dyr. CMWP SDP).
Cezary Gmyz mówił o sądowych oskarżeniach wobec dziennikarzy - o zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych - które niewątpliwie negatywnie oddziałują na zapał dziennikarzy do zajmowania się aferami. Wspomniał też, że media jako całość są w tej chwili znacznie słabsze.
Jerzy Jachowicz za główną przyczynę zastoju w śledczym dziennikarstwie uznał cenzurę redaktorską i niechęć poszczególnych redakcji do publikowania niewygodnych tekstów. Główne media, a szczególnie telewizja same na siebie nakładają blokadę, ponieważ zbyt silnie sprzężone są ze światem polityki, dlatego jedynie mediom niszowym udaje się uniknąć politycznej cenzury.
Według Tomasza Patory regres dotyka mediów w całości, a wynika to przede wszystkim z kryzysu źródeł finansowania oraz traktowania mediów jako produktu. Nowoczesna technika daje nam nowe możliwości, ale jednocześnie zabija tradycyjne dziennikarstwo.
Podobnego zdania był Andrzej Stankiewicz, dla którego publikowanie w Internecie wszelkich tekstów na prawach cytatu, powoduje, że redaktorom przestaje opłacać się inwestowanie zarówno w dziennikarstwo śledcze, jak i w newsy. Ciekawe, warte poruszenia tematy są, jednak brakuje chęci do publikowania tekstów, które mogą okazać się nieopłacalne.
Dla prof. Jacka Sobczaka dziennikarstwo (szczególnie śledcze) to zawód już w samej swojej naturze niezwykle niebezpieczny, tym bardziej jednak dziennikarze nie powinni się bać. Wynikiem ich strachu może być nieszczęście postronnych ludzi (informatorów), którzy w dziennikarskim śledztwie pomagają. Przypomniał też, że również osoby pełniące funkcje publiczne mają swoje prawo do prywatności.
Prof. Maciej Mrozowski doszedł do konkluzji, że prasa jako siła i IV władza upada, a w wraz z nią dziennikarstwo śledcze, które jedynie na jej łamach może się w pełni rozwijać. Natura medium wizualnego, telewizji nie sprzyja dziennikarstwu śledczemu. Ludzie tracą zainteresowanie aferami – w dzisiejszych czasach nawet najbardziej szokujące informacje muszą być ubrane w atrakcyjną wizualnie otoczkę, co może prowadzić do rozmywania prawdy.
Konferencji, która odbyła się w siedzibie Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej towarzyszył pokaz reportaży śledczych TVN, połączony z dyskusją z ich autorami, Tomaszem Patorą i Szymonem Jadczakiem.
Inf. własna
AH
