Szef Komitetu Śledczego Rosji, oskarżany przez „Nową Gazietę" o wywiezienie do lasu jej dziennikarza i grożenie mu śmiercią, zaprzecza, by w ogóle jeździł ostatnio do lasu.
W ten nieco lekceważący sposób Aleksandr Bastrykin bronił się wczoraj przed oskarżeniami „Nowej Gaziety". Na spotkaniu z dziennikarzami głównych rosyjskich mediów Bastrykin określił rewelacje gazety jako „mieszaninę faktów i oczywistych kłamstw". Później jednak przeprosił redaktora naczelnego Dmitrija Muratowa i zespół gazety za swoje nerwowe zachowanie podczas zeszłotygodniowego spotkania z Sokołowem tłumacząc je jako „załamanie emocjonalne".
Podczas czwartkowej konferencji prasowej Muratow i Bastrykin uścisnęli sobie ręce, po czym Muratow oznajmił, iż po otrzymaniu gwarancji bezpieczeństwa dla swoich dziennikarzy współpraca pomiędzy „Nową Gazietą" a Komitetem będzie przebiegała jak do tej pory, zaś Sokołow wróci do kraju. „Przeprosiny zostały przyjęte" dodał Muratow.
ad
