Po trzynastu latach Jerzy Pilch wraca do „Tygodnika Powszechnego”, równocześnie tygodnik kończy współpracę ze znanym restauratorem Adamem Gesslerem.
O powrocie Pilcha na łamy „Tygodnik Powszechny” poinformował na swoim profilu na Facebooku. „Po trzynastu latach felietonowej nieobecności na łamy >>Tygodnika Powszechnego<< wraca jeden z najbardziej rozpoznawalnych jego autorów – znakomity pisarz, Jerzy Pilch. Swoje pierwsze felietony, przez niemal dekadę, publikował w >>Tygodniku<<. Teraz wreszcie wraca do domu!”.
W swoim „Dzienniku” pod datą z 3 stycznia 2011 roku Jerzy Pilch napisał:
„W końcu idzie o >>Tygodnik<<, bez specjalnego krygowania się i bez specjalnej uzurpacji mogę powiedzieć: mój >>Tygodnik<<. Dziesięć spędzonych na Wiślnej lat to było w rozlicznych pasmach nie byle co.”
Równocześnie „Tygodnik Powszechny" podał, że kończy współpracę z Adamem Gesslerem.
„Tygodnik przygotował na wakacje specjalny cykl redakcyjny >>Apetyt na Polskę<<, z częścią przygotowywaną przez restauratora - dłużnika Adama Gesslera”.
„W felietonie kulinarnym na początku lipca Adam Gessler podał przepis na pieczoną gęś faszerowaną jabłkami z miodem. I zapowiedział, że wszystkie przepisy publikowane na łamach gazety będzie gotował >>pod redakcją "Tygodnika Powszechnego<< w kamienicy przy ul. Wiślnej 12 od sierpnia. Tu powstaje Gessler Restauracja Powszechna".
Tymczasem „Tygodnik Powszechny" poinformował na Facebooku: „Informujemy Czytelników, że zakończyliśmy współpracę z panem Adamem Gesslerem w ramach serii >>Apetyt na Polskę<<. Równocześnie wyjaśniamy, że restauracja, którą pan Adam Gessler zamierza otworzyć w budynku przy ul. Wiślnej 12, nie ma żadnych związków z >>Tygodnikiem Powszechnym<< i jest wyłączną inicjatywą jej właścicieli."
Redaktor naczelny tygodnika Piotr Mucharski w rozmowie z sdp.pl potwierdza, że powodem zakończenia współpracy są warszawskie długi restauratora. „Adam Gessler otwiera w tej samej kamienicy, w której siedzibę ma redakcja, nową restaurację. W tej sytuacji zaproszenie go do współpracy przy dodatku kulinarnym wydawało się naturalne. Niestety nic wcześniej nie wiedzieliśmy o sprawach, które w stolicy były tajemnicą poliszynela” – wyjaśnia Mucharski.
AK, tor
Źródła:
www.facebook.com/TygodnikPowszechny
