„Wszystko, co robią w mediach Lisowie, jest superodważne. Konfitury nie dla nich, nie dla nich wisienki na tortach i korzyści majątkowe” – ironizuje w „Uważam Rze” Krzysztof Feusette. I przypomina w tygodniku medialne losy Hanny Lis.
Dzisiaj dziennikarka znowu pojawia się na ekranie Telewizji Publicznej. I już nie tylko jako prezenterka „Panoramy”, ale też prowadząca „jakieś pogłębione z subtelnością koparki rozmowy z gwiazdami”. Kiedy media ujawniły, że Lis ma wrócić ponownie na antenę TVP, w Internecie zawrzało. Feusette się temu nie dziwi, bo w jego opinii to kolejny dowód na „uporczywe upolitycznianie telewizji publicznej”. Jak stwierdza redaktor „Uważam Rze”, nie był to jednak udany „come back”. „Z dużej chmury mały deszcz, Hanna Lis wróciła na ekran, dorzucając do >>Lisiego<< imperium medialnego także wydania >>Panoramy<<. Tu jednak szybko pojawiły się rysy, bo według medialnych informacji telewidzowie ani nie zapałali gwałtowną miłością do prezenterki z proplatformerskiego odzysku, ani nawet nie pozostali obojętni na jej widok” – czytamy w „Urze”. Feusette wyjaśnia bowiem, że wyniki oglądalności z prowadzącą Lis są gorsze niż w przypadku innych prezenterów.
Krzysztof Feusette wobec przedstawionych danych stawia pytanie: Skąd gwiazdorskie pieniądze dla kogoś, kto przez widzów jak gwiazda traktowany nie jest? I sam sobie odpowiada: „Jak widać, na ratowanie własnych czterech liter grabarze prestiżu telewizji publicznej jakieś pieniądze jeszcze mają odłożone”.
Więcej w tekście Krzysztofa Feusette „Uderz w rząd, Lisowie się odezwą” na str. 36-39 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
