Przykład Michała Figurskiego pokazuje, w jak nieśmiesznej sytuacji może znaleźć się ktoś, kto dotąd na całego kpił z innych – stwierdza w „Newsweeku” Anna Szulc.
Anna Szulc przytacza na początku pewien dowcip. Przychodzi Michał Figurski do restauracji: – Przepraszam, ile kosztuje sushi? Kelner: – 30 złotych. Figurski: – To mogę chociaż popatrzeć? Publicystka stwierdza, że żart – choć kiepski – dobrze pokazuje, jak szybko można przestać być gwiazdą. Szulc przypomina przy tej okazji niedawny wywiad, którego Michał Figurski udzielił „Gazecie Wyborczej”. „Wyznał, że odkąd po medialnej awanturze o Ukrainki on i jego żona stracili lukratywne posady w mediach, przestał chodzić co tydzień na sushi” – czytamy w „Newsweeku”. W tym samym wywiadzie były współgospodarz „Porannego W-F-u” w Esce Rock przyznał, że niekoniecznie wierzył we wszystko, co mówił na antenie, i że była to „intratna finansowo” konwencja. Szulc zastanawia się w tygodniku, jak to się stało, że z dwójki prowadzących poranny program, to Figurski stał się kozłem ofiarnym.
Redaktorka „Newsweeka” cytuje za Wiesławem Gałązką, specjalistą ds. wizerunku, że Wojewódzki jest bezczelnym celebrytą – i w pracy, i w życiu. Widzowie go kupują, bo jego image jest spójny. Z Figurskim jest inaczej, bo tak naprawdę nie do końca wiemy, jaki jest. Z jednej strony – ma cięty język, niekiedy zakrawający o chamstwo bliskie Wojewódzkiemu. Z drugiej – kreuje się na miłego faceta, trochę snoba, trochę niezależnego, ale z dobrymi manierami. „Z wywiadów, jakich Figurski udzielił kolorowej prasie, można wnioskować, że to przede wszystkim ojciec rodziny, ślepo zapatrzony w żonę Odetę i córkę Sonię, dla której smaży kotlety mielone bez cebulki. Rodzina jest dla niego najważniejsza. To odróżnia go np. od Kuby Wojewódzkiego” – pisze Anna Szulc.
Więcej w tekście Anny Szulc „Jazda Figura” na str. 40-43 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.
Opr. OG
