Stosunki między Polską a Litwą są wyjątkowo trudne od kilku lat. Zgodnie z nową litewską ustawą oświatową od 2013 roku uczniowie szkół mniejszości narodowych będą musieli zdawać maturę z języka litewskiego jako ojczystego, a nie państwowego, co zwiększy liczbę zajęć w języku litewskim. Wywołało to protest w polskich szkołach na Litwie.
We wtorek 9 października odbyła się dyskusja o stosunkach polsko-litewskich, zorganizowana przez „Ideę spotkania – polsko-litewski projekt badawczy”. W dyskusji wzięli udział: Nijole Druto – dziennikarka litewskiego radia publicznego LRT Radio, Krzysztof Bobiński – wiceprezes OW SDP, szef Fundacji „Unia i Polska”, Marek Borowski – senator, były Marszałek Sejmu oraz Maja Narbutt – dziennikarka "Rzeczpospolitej". Spotkanie poprowadził Mateusz Luft z Inicjatywy „Wolna Białoruś” i magazynu "Kontakt".
Rozpoczęła Nijole Druto, która uważa, że obraz stosunków między Litwą i Polską tworzy polska prasa, które podkręca emocje i propaguje wypaczony obraz Litwy. „Jest to konflikt wykreowany przez polityków i polską prasę […]. Ton polskiej prasy jest obraźliwy – dla mnie, jako obywatelki tamtego kraju”. Według Druto artykuły litewskie o negatywnym wydźwięku to reakcja na tego typu przykłady w polskiej prasie. „Czytam, że Polacy na Litwie są prześladowani, że Litwa narusza traktat polsko-litewski – te twierdzenia są nieprawdziwe, chociaż powtarzają je wszyscy polscy politycy, włącznie z prezydentem”.
Maja Narbutt ripostowała: „nie możemy tworzyć iluzji – jeśli dzieje się źle, to musimy o tym pisać, byłoby dziwne, gdybyśmy tego nie robili. […] Nasze stosunki, obiektywnie patrząc, nie są najlepsze.” W stosunkach polsko-litewskich jest wiele niezałatwionych spraw, ale według Narbutt takim papierkiem lakmusowym jest tutaj sprawa pisowni polskich nazwisk – to Litwa utrudnia podpisanie umowy zezwalającej Polakom na publiczne użytkowanie imion i nazwisk w ojczystym języku.
Marek Borowski ma „krytyczny stosunek zarówno do wielu polskich, jak i litewskich zachowań”. Twierdzi, że „były nieodpowiedzialne artykuły po stronie Polskiej, jednak do prasy trudno mieć pretensje” – to politycy podsycają nacjonalistyczne nastroje na Litwie. Traktat polsko-litewski w wielu punktach przez Litwę wciąż nie jest realizowany – na Litwie nie ma zgody na używanie polskiej transkrypcji nazwisk, podczas gdy w Polsce litewskie nazwiska pisze się jak chce. Ustawa oświatowa natomiast nie zagraża polskości, sama w sobie jest dobra, ale wprowadza się ją za szybko i bez odpowiednich konsultacji.
Według Krzysztofa Bobińskiego nie można mówić o odpowiedzialności dziennikarzy – oni piszą o sprawach problemowych i newralgicznych, taka jest rola dziennikarza. Dla niego niedobrze się dzieje, że podczas, kiedy jesteśmy w Unii wychodzą nasze regionalne konflikty – „to są poważne sprawy. […] Z Białorusią, kiedy już pozbędą się Łukaszenki, będzie podobnie”. Trzeba temu próbować zaradzić już wcześniej.
Dyskusji towarzyszyła prezentacja wyników polsko-litewskiego badania medioznawczego będąca wynikiem wymiany studentów: jak polska prasa pisała o Litwie i Litwinach oraz jak prasa litewska pisała o Polsce i Polakach w latach 2010-2012.
W Polsce prasa zajmowała się przede wszystkim dyskryminacją polskiej mniejszości na Litwie i walką o jej prawa, przybierając krytyczny ton wobec sąsiada. Obiektem badania były „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita”. Według nich litewska ustawa o oświacie uderza w polskie szkolnictwo.
W litewskiej prasie mamy Polskę jako podmiot stosunków międzynarodowych – jej kontakty z USA, Rosją, UE. Wspominane też są polityczny chaos i nierozsądne decyzje w naszym kraju. Badano „Lietuvos Rytas” i „Respublikę” – pierwsza z gazet uważa za słuszne przyzwolenie na polską pisownie nazwisk, druga – już nie. Oba czasopisma natomiast próby wprowadzenia podwójnych nazw miejscowości uważają za zagrożenie dla litewskiej kultury.
Spotkanie odbyło się o godzinie 18:00 w Sali Konferencyjnej Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie.
Aleksander Halicki
