Kolejne, comiesięczne spotkanie KPK miało miejsce we środę 6 kwietnia br. i poświęcone było husarii polskiej. Pojawili się na nim prawdziwi husarze, w pełnym uzbrojeniu, z kopiami sześciometrowej długości (ale bez koni!), w osobach Radosława Rafała Sikory (rocznik 1975), największego znawcy dziejów i uzbrojenia husarii polskiej, oraz jego kolegi i współautora książki pt. „Husaria Rzeczypospolitej” Radosława Szleszyńskiego i jeszcze trzeciego ich współtowarzysza, którego nazwiska nie zanotowałem. Radosław Sikora, autor licznych artykułów i opracowań historycznych na temat husarii, absolwent Politechniki Wrocławskiej, ale przede wszystkim doktor nauk humanistycznych na Akademii Podlaskiej w Siedlcach („Taktyka walki, uzbrojenie i wyposażenie husarii w latach 1576-1710”), przedstawił zebranym multimedialną prelekcję, ilustrowaną nie tylko obrazami na ekranie, lecz także szczegółowymi przykładami – jeśli idzie o szczegóły ubioru i uzbrojenia rycerzy – na żywych rekonstruktorach, w tym na sobie samym. Wystąpienie Sikory, wspomagane przez jego współpracownika, było pełne najdrobniejszych detali, dotyczących zarówno stroju rycerskiego, uzbrojenia i wyposażenia, jak i wielu wątków z zakresu taktyki, sposobów walki i postępowania husarzy w różnych sytuacjach. Z drugiej strony podkreślona została moc i nieodpartość zbiorowej siły ataku husarii polskiej, która w zasadzie wyszła zwycięsko ze wszystkich bitew, w jakich brała udział; w późnym okresie istnienia husarii raz jeden zdarzył się przypadek braku zwycięstwa, gdy przeciwnik w jednej z bitew usunął się z kierunku potężnego ataku, który uderzył w próżnię, a rycerze ulegli rozproszeniu.
Multimedialny pokaz cieszył się wielkim zainteresowaniem, szczególnie płci brzydkiej (ale rycerskiej), przy czym należy dodać, że frekwencja była wysoka, mimo że nie robiono, o ile wiem, jakiegoś szczególnego marketingu; widać sam temat husarii polskiej przyciągnął zebranych. Jako outsider (ale i zwolennik uskrzydlenia husarskimi skrzydłami Pałacu Prezydenckiego – słyszałem o takim projekcie) muszę powiedzieć, że w tej prezentacji zabrakło mi przede wszystkim właśnie husarskich skrzydeł, bo ich nie było w ogóle, ani na ramionach rekonstruktorów, ani nawet na pokazywanych ilustracjach. Tymczasem od dzieciństwa jestem przeświadczony o wielkiej roli szumu skrzydeł husarskich, który doprowadzał do paniki hordę turecką czy tatarską, działając niemal z większym skutkiem niż samo uderzenie pancernych rycerzy. Radbym też dowiedzieć się czegoś więcej o składzie społecznym husarii (kto i jak zostawał husarzem), o dowodzeniu taką owoczesną pięścią pancerną czy o współdziałaniu z innymi rodzajami wojsk. Summa summarum spotkanie niewątpliwie należy uznać za niezwykłe i interesujące, a rzeczy, o których nie mówiono, można zapewne znaleźć w licznych książkach Radosława Sikory, takich jak: „Fenomen husarii” (5 wydań), „Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa.” (2005), „Lubieszów 17.IV.1577”, „Kłuszyn 1610” (2 wydania), „Z dziejów husarii” (Warszawa 2010 i Kijów 2012 po ukraińsku), „Niezwykłe bitwy i szarże husarii” (2011), „Husaria pod Wiedniem 1683” (2012), „Husaria Jana III Sobieskiego” (2013 plus wydanie ukraińskie), „Husaria Rzeczypospolitej” (2014 – współautor), „Husaria w walce” (2015) oraz „Bitwa pod Tczewem 17-18 sierpnia 1627 roku” (2015 – współautor).
Oprac. J.B.
