Dawniej – propagandowa potęga, która kształtowała myślenie Polaków. Dzisiaj – jedna w wielu gazet, postrzegana jako polityczna tuba rządu. Rafał Ziemkiewicz na łamach „Uważam Rze” wyjaśnia, co się stało z „Gazetą Wyborczą” na przestrzeni dwóch dekad.
Na początku III RP „Wyborcza” dyktowała milionom ludzi, co należy myśleć o każdej sprawie i o każdej osobie, a władzy dawała do zrozumienia, jakich decyzji oczekuje od niej opinia publiczna. „Tego, co napisała, nie uważano za pogląd jakiejś grupy, choćby najbardziej szacownej, ale za pogląd wszystkich ludzi rozsądnych, oczywisty i jedynie możliwy” – pisze Ziemkiewicz o „GW”. W jego ocenie czasy świetności dziennika kierowanego przez Adama Michnika dawno odeszły w niepamięć, ustępując miejsca propagandzie rządowej i linii nakierowanej na feministyczno-gejowską lewicę. „Na dodatek wyraźnie nieumiejąca [„Gazeta” – red.] pogodzić ambicji wychowywania w tym duchu społeczeństwa z wymogami medialnego biznesu” – ocenia publicysta „URze”.
Ziemkiewicz uważa, że Michnik nie może już dzisiaj firmować swojego czołowego tytułu słynnym hasłem: „Nie jesteśmy po prostu redakcją, jesteśmy grupą etosową”. Etos Michnika upadł – czytamy w „Uważam Rze”. Ziemkiewicz wylicza: redaktorzy są zwalniani z powodu cięć wymuszonych marną kondycją finansową tytułu, oszczędza się nawet na „niezłomnych wyznawcach swojej linii politycznej (np. na wicenaczelnym Piotrze Pacewiczu), zapowiedziano kolejne zwolnienia grupowe, z rynku znikają kolejne tytuły, z „GW” wypadają jej lokalne wkładki (nie ma już dodatków m.in. w Kielcach, Olsztynie, Radomiu czy Białymstoku), spadają akcje całej Agory (zysk operacyjny za II kwartał tego roku był o 90% niższy niż 12 miesięcy wcześniej). Co to wszystko oznacza? Że „Wyborcza” przestała być „brandem” prestiżowym. „Nie daje już swoim odbiorcom tego, co dawniej – poczucia, że należą do elity, że codziennie za nieduże pieniądze otrzymują certyfikat bycia inteligentem, człowiekiem >>wykształconym i na pewnym poziomie<<, uczestnikiem wspólnoty ludzi lepszych, europejskich, oświeconych” – przekonuje Rafał Ziemkiewicz.
Upadek etosu Michnika odbija się na mocno na „Gazecie” – jest coraz ogrzej redagowana, ma publicystkę przeładowaną ideologią, jej jedynymi rozpoznawalnymi publicystami są gwiazdy zapożyczone z telewizji, marnieje jej poziom merytoryczny, silne zaangażowanie polityczne przeciwko PiS doprowadziło do utraty jej podmiotowości. I choć szefowie Agory, jak pisze Rafał Ziemkiewicz, przekonują, że obecna sytuacja wydawnictwa i jego tytułów jest naturalnym efektem głębokich zmian, jakie dokonują się dziś na rynku (prasa papierowa wypierana jest przez Internet, a w skutek kryzysu kurczy się rynek reklamowy), publicysta „URze” stawia w podsumowaniu pytanie, jak długo „GW” uda się płynąć na tej niepewnej fali. Jak długo może potrwać sytuacja, kiedy obok jednej reklamy komercyjnej będą pojawiały się cztery opłacane z pieniędzy podatników przez samorządowe instytucje? – zastanawia się Ziemkiewicz. I widzi w tej metodzie sposób odwdzięczania się przez władzę wiernie popierającym ją mediom.
Więcej w tekście Rafała Ziemkiewicza (we współpracy z Kamilą Baranowską) „Podupadłe imperium” na str. 32-34 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
