Nagonka trwa, zostało jeszcze sporo zwierzyny do upolowania – pisze w „Uważam Rze” Marek Magierowski. I charakteryzuje hejterów, czyli grupę atakującą Cezarego Gmyza.
Jak stwierdza Magierowski, to była krótka, intensywna i bardzo skuteczna ofensywa. W samej metodologii nie różniła się od kampanii wymierzonych przeciwko osobom publicznym: dziennikarzom, politykom, artystom. „Tym razem mieliśmy nagonkę wręcz wzorcową, włącznie z sondą zamieszczoną na portalu >>Gazety Wyborczej<<, w której spytano naród, czy Gmyz powinien zostać wyrzucony z >>Rzeczpospolitej<<” – czytamy w „URze”.
Autorami tej nagonki są hejterzy – główni atakujący Gmyza, którzy:
- potrafią zaszczuć każdego nieprawomyślnego reportera, zwłaszcza, gdy ten popełni błąd, gdy się potknie;
- używają do swoich nagonek długo wypalającego się paliwa (tj. wątpliwości na temat katastrofy smoleńskiej);
- starają się zdusić własne wątpliwości i wyrzuty sumienia, wyładowując frustracje na swoich przeciwnikach;
- we wrzasku ataków zapominają o własnych grzechach;
- zachowują się jak kieszonkowcy, którzy w zatłoczonym tramwaju krzyczą: „złodziej!”;
- nie mogą pogodzić się z faktem, że bezpowrotnie minęła epoka, gdzie bez mała wszystkie media mówiły jednym głosem, a każda mainstreamowi gazeta wiedziała, gdzie są granice, których przekroczyć nie można;
- rzadko działają w pojedynkę (w grupie najbardziej nieśmiałe jednostki nabierają odwagi);
- wygłaszają argumenty, ciągle te same, które po czasie stają się ich wewnętrznym spoiwem i znakiem rozpoznawczym.
Więcej w tekście Marka Magierowskiego „>>Hejterom<< gratulujemy” na str. 22-24 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
